Poniemieckie lotniska na Pomorzu Zachodnim

Ciekawostki na Pomorzu

W 1945 roku w następstwie decyzji podjętych na konferencji w Jałcie Polsce przydzielono ziemie „odzyskane”. Wschodnie Kresy na mapie Polski zastąpiły ziemie zachodnie i Mazury, gdzie obok dominującej pruskiej architektury, ostało się wiele obiektów wojskowych, zarówno z okresu II wojny światowej, jak i wcześniejszych.

 

W 1945 roku w następstwie decyzji podjętych na konferencji w Jałcie Polsce przydzielono ziemie „odzyskane”. Wschodnie Kresy na mapie Polski zastąpiły ziemie zachodnie i Mazury, gdzie obok dominującej pruskiej architektury, ostało się wiele obiektów wojskowych, zarówno z okresu II wojny światowej, jak i wcześniejszych. Najwięcej na Pomorzu Zachodnim. Tam przed II wojną światową Niemcy wybudowali umocnienia Wału Pomorskiego.

 

Lotnisko w Bagiczu, sierpień 2008

Fot. Mikołaj Falkowski

 

Na wybrzeżu łatwo natknąć się na poniemieckie lotniska, koszarowce, bunkry, pozostałości okopów, umocnionych stanowisk ogniowych, podziemne szpitale i magazyny. Na szczególną uwagę zasługują dwa nadmorskie lotniska znajdujące się w okolicach Kołobrzegu. Lotniska w Rogowie i Bagiczu, choć zlokalizowane poza główną linią Wału Pomorskiego, w okresie II wojny światowej współtworzyły kompleks obronny kołobrzeskiej twierdzy – Festung Kolberg.

 

Rogowo

 

Otoczona nadmorskimi wydmami, mokradłami i rozlewiskami rzeki Redy wieś Rogowo, w czasach niemieckich nazywała się Kamp (pastwisko). Położona jest pomiędzy Mrzeżynem a Dźwirzynem, na zachód od Kołobrzegu, na mierzei między jeziorem Resko Przymorskie a Bałtykiem. Do połowy lat 30-ych XX wieku Rogowo było zwykłą wsią rybacką.

 

Hangary w Rogowie, sierpień 2008

Fot. Mikołaj Falkowski

 

W 1936 roku rozpoczęła się tam budowa osiedla koszarowego i lotniska przymorskiego przeznaczonego dla wodnosamolotów. Nadmorski pejzaż „ozdobiono” tonami betonu i obsadzono czarnymi sosnami. W tym samym czasie rozpoczęto budowę ośrodka szkoleniowego dla wojsk pancernych w zachodnim Mrzeżynie oraz lotniska w Bagiczu, kilka kilometrów na wschód od Kołobrzegu. Okolice Rogowa zamknięto wówczas jako teren wojskowy. Zakaz osiedlania, wjazd ze specjalną przepustką, ścisłe tajemnice wojskowe i stała obecność wojsk spowodowały, że Rogowo było miejscem zastrzeżonym, nieistniejącym na ówczesnych oficjalnych mapach.

W bazie wojskowej w Rogowie powstały oficerskie domki w stylu szwajcarskim i klasyczne niemieckie koszarowce przeznaczone dla żołnierzy, pilotów, rodzin oficerów i urzędników. Część mieszkalną tego kompleksu dodatkowo zamaskowano wykorzystując ukształtowanie terenu, bliskość lasów, bagien i nadmorskich wydm.

W okresie II wojny światowej w Rogowie stacjonowały eskadry lekkich i ciężkich wodnosamolotów. Te drugie były zdolne dolecieć z Pomorza Zachodniego nawet do odległego frontu wschodniego na Białorusi i w Finlandii. W Rogowie najwięcej było wodnopłatów pułku rozpoznania lotniczego, których głównym lądowiskiem była tafla pobliskiego jeziora. Korzystały z niego również w okresie zimowym. Wodnosamoloty bazowały w ogromnych hangarach, które znajdują się przy brzegu jeziora. Do dziś zachowała się większość infrastruktury przygotowanej do obsługi tego typu samolotów, między innymi: kotłownie, specjalne rampy i rury grzewcze oraz drogi dojazdowe i place manewrowe zbudowane z charakterystycznych, hitlerowskich płyt betonowych. Przetrwały także koszarowce, budynki magazynowe, spadochroniarnia, wieża obserwacyjna, siedziba komendantury lotniska i budki strażnicze. Większość jest jednak w bardzo złym stanie.

Po II wojnie światowej w 1949 roku w Rogowie rozlokowana została cześć oddziałów wchodzących w skład zmotoryzowanej 8. Dywizji Piechoty Wojska Polskiego. Następnie w Rogowie stacjonowały pułki artylerii przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Ostatni z nich rozformowano pod koniec 1998 roku.

 

Poniemiecka stróżówka. Rogowo, sierpień 2008.

Fot. Mikołaj Falkowski

 

Od tamtej pory wieś Rogowo stopniowo adaptowana jest do potrzeb mieszkańców. Niektóre zabytkowe poniemieckie koszarowce i domki szwajcarskie udało się oddać do ponownego użytku. Część jednak w dalszym ciągu niszczeje strasząc szarością betonu, powybijanymi oknami i odpadającymi tynkami. Przede wszystkim dotyczy to koszarowców, magazynów, kotłowni i hangarów. Piękno nadmorskiej okolicy dodatkowo szpecą bloki z okresu PRL. Być może w przyszłości powstanie tam nadmorska miejscowość wypoczynkowa i muzeum.

Ciekawostką związaną z tym lądowiskiem jest wydarzenie z późnej zimy 1945 roku, kiedy w Rogowie na międzylądowanie zatrzymał się niemiecki samolot Junkers 52. Podczas startu samolot został uszkodzony w wyniku radzieckiego ostrzału artyleryjskiego. Spadł do jeziora i zatonął. Prawdopodobnie był na nim cenny ładunek. Mimo kilku prób podjętych pod radzieckich ostrzałem, Niemcom nie udało się wyciągnąć samolotu. Rok później Rosjanie również nie wydobyli wraku, który w czasie akcji przełamał się na pół. Jedna z hipotez stanowi, iż na pokładzie Junkersa mogła być transportowana słynna bursztynowa komnata. Nigdy nie odnaleziono niczego na potwierdzenie tej wersji wydarzeń. W 1946 roku na pokładzie wraku Rosjanie znaleźli jedynie ciała generała Wermachtu i pilota. Czterdzieści lat później wrak przeszukali polscy nurkowie. Wydobyto wówczas srebrną zastawę i liczne dokumenty z Królewca. Być może ślady bursztynowej komnaty kryją się w mulistym dnie jeziora.

 

Bagicz

 

Schronohangar w Bagiczu, sierpień 2008.

Fot. Mikołaj Falkowski

 

Poniemieckie lotnisko w Bagiczu, tak jak Borne Sulinowo, jest przykładem białej plamy na mapie Polski Ludowej. Dziś jest to dzielnica Kołobrzegu - Podczele. Lotnisko w Bagiczu przed II wojną światową wchodziło w skład niemieckiej twierdzy – Festung Kolberg. Nazywało się Kolberg Flugplatz. Zlokalizowano je w miejscu dawnej wsi rybackiej Bodenhagen.

Budowa lotniska w Bagiczu rozpoczęła się w 1935 roku. Miejscową ludność wysiedlono, a prawdziwy cel budowy ukrywano aż do 1938 roku. Od wtedy w Bagiczu stacjonował osławiony 152. pułk bombowy „Hindenburg”, który latem 1939 roku przeformowano w 1. pułk szturmowy „Hindenburg”.  W trakcie kampanii wrześniowej jego szwadrony bombardowały cele na polskim wybrzeżu i pod Bydgoszczą. Działania tego pułku koncentrowały się głównie na atakowaniu oddziałów Wojska Polskiego koncentrujących się w okolicach Torunia, Włocławka, Aleksandrowa Kujawskiego, Płocka, Kutna, Łowicza, Sochaczewa i Wyszogrodu. Pułk „Hindenburg” prowadził też loty rozpoznawcze do linii Bugu. Część jego dywizjonów przebazowana była na lotnisko we Wrocławiu, skąd operowano w kierunku Przemyśla i Lwowa.

 

Hangary w Bagiczu, sierpień 2008.

Fot. Mikołaj Falkowski

 

Od 1943 do marca 1945 roku na lotnisku w Bagiczu stacjonowały niemieckie jednostki bombowe, dywizjon 5. pułku myśliwców nocnych, eskadra rozpoznania pogody i bateria artylerii przeciwlotniczej. W lutym i marcu 1945 roku w czasie oblężenia twierdzy Kołobrzeg na obszarze lotniska pozycje obronne zajmował oddział niszczycieli czołgów. W marcu 1945 roku, wobec dużej przewagi pancernych oddziałów radzieckich, Niemcy wycofali się do Kołobrzegu wysadzając środkową część pasa startowego, niszcząc budynki techniczne i zbrojownię. Z niewyjaśnionych przyczyn zburzyli też północne skrzydło kasyna oficerskiego, zbudowanego na planie samolotu. Ocalały jedynie pobliskie koszarowce, wieża lotów, kotłownie, komendantura i instalacje pomp.

Pod koniec II wojny światowej Bagicz zajęli Rosjanie. Od grudnia 1956 roku, aż do maja 1992 roku, tereny lotniska i pobliskiego miasteczka wojskowego były wyjęte spod polskiej jurysdykcji. Zajmowała je radziecka 4. Armia Lotnicza Północnej Grupy Wojsk. Pierwszą jednostką, która zajęła lotnisko wiosną 1945 roku był 51. lotniczy pułk torpedowy Floty ZSRS, wyposażony w słynne amerykańskie „Bostony” - bombowce Douglas A-20, przerobione na potrzeby armii radzieckiej (ładownie i komory bombowe dostosowane do wymiarów radzieckich torped oraz zmienione wieżyczki strzeleckie). Dwadzieścia lat po zakończeniu działań wojennych w Bagiczu stacjonował 159. „Noworosyjski” pułk lotnictwa myśliwskiego. W następnych latach rozlokowano tam 871. „Pomerański” pułk lotnictwa myśliwskiego, 314. eskadrę śmigłowców i 55. „Sewastopolski” pułk śmigłowców.

 

 Zdjęcia z Rogowa i Bagicza.

Fot.Mikołaj Falkowski

 

W okresie radzieckim lotnisko gruntownie przebudowano. Rosjanie wykorzystali do własnych potrzeb poniemieckie koszarowce, dewastując większość cennych zdobień i usuwając z nich ślady symboliki pochodzącej z okresu hitlerowskiego. Wybudowano bloki charakterystyczne dla radzieckich osiedli znanych z Bornego Sulinowa. Zbudowano nowy, dłuższy pas startowy i dodatkowe drogi do kołowania. Stary pas przerobiono na manewrowy, dostosowany do potrzeb lotnictwa odrzutowego. Zmieniono infrastrukturę lotniska. Pojawiły się charakterystyczne schronohangary, dobrze zamaskowane, obsadzone drzewami i krzakami, z góry przypominające pagórki. Stacjonowały w nich samoloty odrzutowe i samobieżne wyrzutnie rakietowe. Infrastrukturę energetyczną ukryto pod ziemią, dzięki czemu każdy hangar miał niezależne zasilanie w prąd i paliwo składowane w specjalnych betonowych silosach. Przebudowano wieżę kontroli lotów i zreorganizowano magistralę kolejową. Wybudowano także dodatkowe owalne schrony żelbetowe nazywane „Granitami”. Wokół lotniska rozlokowano radary, urządzenia nasłuchowe i zestawy radiolokacyjne wykrywania i naprowadzania z wysokościomierzami i odległościomierzami. Na początku lat 90-ych XX wieku, kiedy bazę w Bagiczu opuszczały radzieckie jednostki, większość militarnych urządzeń została zdemontowana, skradziona lub sprzedana na złom. Zniknęła także znaczna część potężnych stalowych drzwi hangarowych maskujących schrony. Po wycofaniu jednostek radzieckich na lotnisku wykryto skażenie substancjami ropopochodnymi.

W zeszłej dekadzie poniemieckie koszarowce i budynek kasyna wojskowego ponownie oddano do użytku. W okolicy lotniska mieści się bałtycki aeroklub i muzeum historyczne. Lotnisko w Bagiczu przyciąga coraz więcej miłośników historii, poszukiwaczy i grup rekonstrukcyjnych.

 

Tajemnice Bagicza

 

Bagicz jest zagadkowym lotniskiem. Nie zachowały się żadne niemieckie plany lotniska, dlatego weryfikacja opowieści związanych z tym miejscem jest utrudniona. Na terenie Bagicza nie ma schronów przeciwlotniczych, choć w czasie wojny budowano je w Kołobrzegu. Zbliżający się front spowodował, że Kołobrzeg przestał być bezpiecznym miastem i znalazł się w zasięgu radzieckich lub brytyjskich bombowców. Dlaczego nie było schronów przeciwlotniczych w Bagiczu? Być może załoga lotniska mogła korzystać z innych obiektów ukrytych pod ziemią. Podobno w okolicach lotniska miała istnieć podziemna sieć korytarzy, hali, magazynów i schronów. Istnieją także legendy o drugim pasie startowym przysypanym ziemią oraz o podziemnym tunelu ewakuacyjnym, który miał łączyć lotnisko z centrum Kołobrzegu. Jest to o tyle nieprawdopodobne, że tereny lotniska otaczają bagna, trzęsawiska i nadmorskie wydmy. Budowa tego typ obiektów byłaby technicznie bardzo trudna. Podobna historia dotyczy wydarzeń z okresu walk ulicznych w Kołobrzegu. Niemcy utworzyli w mieście silnie umocnioną twierdzę, z barykadami, zasiekami i przeszkodami. Miedzy domami i w pobliżu portu okopywano działa samobieżne i czołgi. Podobno przekopano nawet połączenia pomiędzy piwnicami poszczególnych kamienic i kościołem św. Jerzego. Być może przy tej okazji powstały legendy o poziemnych obiektach i tunelu łączącym miasto z lotniskiem.

 

Schron typu "Granit". Bagicz, sierpień 2008.

Fot. Mikołaj Falkowski

 

Zgodnie z opowieściami Niemców mieszkających wówczas w Kołobrzegu, w pobliżu lotniska istniała tajna przystań U-Bootów. Wprawdzie pod koniec wojny w kołobrzeskim porcie stacjonowały łodzie podwodne, na których szkolono kadetów ze szkół marynarki podwodnej z Kilonii i Flensburga, nigdy jednak nie odnaleziono jakichkolwiek dowodów potwierdzających legendy związane z Bagiczem.

Prawie dwadzieścia lat temu lotnisko w Bagiczu stało się znane z powodu katastrofy samolotu MIG-23M. Tuż po starcie 4. lipca 1989 roku pilot zakomunikował bazie uszkodzenie silnika i problemy ze sterownością maszyny. Dostał zgodę na katapultowanie się. Opuszczony samolot nie spadł jednak do morza, lecz samoczynnie wyrównał lot i leciał po zaprogramowanej trasie. Po wyczerpaniu zapasu paliwa rozbił się w Belgii, zabijając młodego rolnika.

 

Mikołaj Falkowski

 


 

materiały zostały pobrane ze stony: www.polskieradio.pl

Dodaj obiekt turystyczny
Mapa interaktywna więcej Mapa google

2005-2012 EuroPomorze.pl - promocja w Polsce i Europie
Rozliczenia transakcji karta kredytowa i e-przelewem przeprowadzane sa za posrednictwem
Centrum Rozliczeniowego Dotpay